Czy można wierszami zapisywać życie?


marek

Można czy nie można? - zapytał Marek Wawrzkiewicz 21 października 2016 roku w Gorzowie na wykładzie dla Uniwersytetu Trzeciego Wieku podczas XXXIV Interdyscyplinarnych Warsztatów Artystycznych.
Zaznaczył, że nie będzie wysnuwał żadnych twierdzeń, ale odniesie się do siebie i swoich doświadczeń. Przywołał wiele przykładów realizowania się ciągłości historycznej w wierszach. Powiedział między innymi, że czytając Pieśń o spustoszeniu Podola Jana Kochanowskiego, Polacy dowiadują się, że ta „wieczna sromota” na zawsze pozostanie w ich pamięci. Tymczasem Polacy nie mają o niej pojęcia, wie o tym zdarzeniu tylko niewielka grupa specjalistów od badania tegoż okresu historycznego. Ten sam Kochanowski napisał również Treny, które dość mocno zaznaczyły się w pamięci każdego Polaka.
Któż nie rozpozna słów: „Wielkieś mi uczyniła pustki w domu moim. / Moja Droga Orszulo, tym zniknieniem swoim!”. Poeta-ojciec napisał o czymś własnym, o śmierci swej córeczki – napisał o zdarzeniu niehistorycznym, ale osobistym; i to zdarzenie właśnie zaważyło na zapamiętaniu poety jako ojca cierpiącego z powodu utraty dziecka. Jest to jakaś historia zapisana w wierszu, która niesie ze sobą uniwersalizm przeżycia i dzięki temu zapamiętuje się w pamięci czytelników. Innymi słowy, jest po prostu świadectwem śmierci i bólu, jest w pewien sposób dokumentem zajścia, jakimś źródłem, z którego mogą czerpać potomni badający spuściznę Jana Kochanowskiego. Czy można wierszem zanotować życie?

marek

Marek Wawrzkiewicz przekonywał za Jarosławem Iwaszkiewiczem, którego uważa za swego mistrza, że poetę kształtuje dzieciństwo i to ono wyznacza przyszłe drogi w dorosłość. A dorosłość to notowanie się codzienności w pamięci.
Tak było i w jego przypadku – zapisywał zdarzenia z życia, podpisując swe wiersze datami. Stawały się one czymś w rodzaju dziennika lirycznego. Pisząc o swym dzieciństwie, przywołał uczucia, które tak bardzo zapadły mu w pamięć: strach i głód.
Była wojna.
Miałem pięć lat i czytałem baśnie braci Grim.
Do tej pory boję się wojny i niemieckich baśni
(Dzieciństwo)
„Napisałem ten wiersz o dzieciństwie – relacjonuje poeta – nie tylko dlatego, że to dzieciństwo i te szczegóły z dzieciństwa pamiętam. Również i dlatego, że sobie pomyślałem, że ten wiersz będzie jakimś świadectwem historycznym, że może zrozumieją to moi rówieśni, chociaż przeżyli wojnę nie w Warszawie, tylko w innych jakiś tam stronach, ale może coś im to przypomni. A może dla kogoś młodszego to będzie lekcja historii”.
Była wojna. Pamiętam. Jadłem kiedyś na wsi
krupnik z prawdziwą śmietaną. I chyba tylko wtedy
nie byłem dorosły.
(Dzieciństwo)

marek

„Jak miałem 6 lat to się bałem – mówi dalej Marek Wawrzkiewicz – że mnie zabiją, a mój brat się nie bał, bo miał 3 lata i siedział na kolanach u matki bez tej świadomości. Pamiętam, że mimo iż byłem dzieckiem, musiałem być dorosły, ponieważ odczuwałem strach i głód jak dorośli. Raz najadłem się krupniku ze śmietaną i wówczas znowu mogłem być na chwilę dzieckiem”.

marek

Krzysztof Gąsiorowski mawiał, że wie tyle o sobie, czego dowiedział się z własnych wierszy, co w nich po prostu zapisał. Myślę, że z poetą - Markiem Wawrzkiewiczem jest podobnie, zapisuje własne życie w wierszach, czego świadectwem jest choćby przytoczony przez niego na wykładzie wiersz, Dzieciństwo. Wykładu Marka Wawrzkiewicza można wysłuchać w całości na: wyklad na yutube

Tekst: Agnieszka Tomczyszyn Harasymowicz
Zdjęcia: Agnieszka Latoszek, Ewelina Wieczorek i Bolesław Polarczyk