Gandyści pod Eresteczkiem


czeslaw
Przemysław Sprawiedliwy


Kolejne spotkanie wojów Przemysława Sprawiedliwego zapowiadało się nader ciekawie. Od dawien dawna szepty gawiedzi sugerowały jakoby na tym wieczorze miał się zjawić osobiście znamienity gość z dalekich krajów rycerz Christof de Lorche aby osobiście złożyć hołd lenny Przemysławowi Sprawiedliwemu. Istotnie rycerzy wraz białogłowami przybyło tak wielu, że komnata zdała się na owo spotkanie nieco przyciasna. Wreszcie licznie oczekującym ukazał się Christof de Lorche na odświętnie przybranym rumaku, w połyskującej zbroicy i zasiadł do wspólnego stołu.
vygibus
Genaus Vygibus herbu świszczypała

Stały uczestnik takich spotkań Genaus Vygibus herbu świszczypała, który lubił nosić ze sobą pokaźne zwoje pergaminów, tym razem wydobył z podręcznej sakwy pieczony udziec barani; odkrawał soczyste kęsy mięsiwa i zachęcał wszystkich do biesiadowania. Przemysław powitał zacnego gościa i nie mógł się nadziwować jako udało mu się pokonać znaczny szmat drogi a takoż skutecznie ominąć watahy zbojów i wszelakie inne przeszkody na budujących się drogach, tak liczne w epoce przyjmowania naszej krainy do grona europejskich światłych narodów. Na koniec swej nieco przydługiej mowy poprosił gościa aby przybliżył zgromadzonym opowieści jakimi raczą się w dalekich krajach. Christof de Lorche wyrecytował z pamięci kilka wersetów łacińskich.
christof
Christof de Lorche

Marcus de Love zdjął rękawicę obnażając dłoń chropawą a sękatą jak bochen czerstwego razowca i poprosił o głos. Przemysław Sprawiedliwy uciszył zebranych ruchem ręki:
Marcus dicit!
Podobne strofy – zaczął Marcus – pobrzmiewały i u nas w przeszłości, jakkolwiek uczeni w pismach coraz częściej powątpiewają w ich prawdziwość. Głos zabrał Przemysław Sprawiedliwy: Mam ważną wiadomość dla Was. Właśnie przed chwilą słudzy donieśli mi przesyłkę od uczonego Velasciusa z Gedanii. Tenże światły mąż był łaskaw napisać obszerny traktat o opowieściach z Moysciny naszego przyjaciela Majordomusa Habdamusa. Przemysław rozwinął zwoje pergaminu i zaczął czytanie. Niektórzy wsłuchali się uważnie delikatnie potakując, inni dyskretnie pociagali z kufli, ten i ów skrycie ziewał lub drzemał. Zabrakło dziś wśród nas Carolusa Gracjana – on by zapewne trafnie skomentował traktat; odezwał się Marcus po zakończonym czytaniu. Niechaj to narodowie wżdy postronni znają, Iż Gandyści nie kaczki, iż swój rozum mają Ni to spuentował, ni oświadczył Genaus Wygibus. Majordomus Habdamus taktownie milczał. Po nużącej nieco lekturze, głos zabrał nadworny błazen Przecherus Fredny i ze zwoju pergaminu odczytał własną wersję legendy o świętym Oleksym. Gdy skończył, zrobił pauzę i powiódł okiem po zebranych oczekując na brawa. W ciszy jaka zapanowała napotkał jedynie karcące spojrzenie Marthy De Borghia: Pod imieniem świętego ukryłeś postać ancychrysta! Nadto święte teksty winny być pisane anonimowo, aby autor bezzasadnie nie przypisywał sobie glorii należnej jedynie osobom duchownym! Bacz aby nie ściągnąć na nas gniewu świętego Oficjum! Genaus Wygibus poprosił o głos: Powinieneś napisać raczej legendę o świętej Alexis!
borghia
Martha de Borghia

Masywne korpusy wojów w stalowych zbroicach zahuczały salwami śmiechu tak donośnymi, aż kufle podskoczyły na stołach, a Donna Clara grzejąca bose stopy przy kominku przerwała swoją robótkę i pytająco spojrzała w oczy równie niezorientowanej w sytuacji białolicej Marzanny. Zenobius Cichapęk dla ratowania sytuacji przytoczył swój traktat astrologiczny o krążeniu ciał niebieskich inspirowany motywem Galilejskim „E pour si muowe”. Po dyskusji i niekończących się dywagacjach Genausa Wygibusa, Christof de Lorche podniósł się ze swojego miejsca: Pora na mnie. Droga długa, a czasu niewiele. - Kłaniaj się od nas Hetmanowi Koronnemu Pawlusowi z Serocka. - Nie omieszkam. Po wyjściu Christofa de Lorche kompania zaczęła się nieco przerzedzać. Ten i ów wymawiał się pilnymi zajęciami w dniu następnym. Płonące na kominku polana dębiny zwolna dogasały. Na dobre już dniało, gdy ostatni uczestnik biesiady opuszczał komnatę.


Tekst: Ferdynand Głodzik
Grafika: Krzysztof Mariusz Ciesielski