Margrabia w Grabicku




dubik

Wiosna tego roku była wyjątkowo długa i ciepła.
Margrabia Val den Mord the Big von Tettingen mógł nareszcie przystąpić do odkładanej całymi latami naprawy i rozbudowy twierdzy Grabick.
Pogłębiano i poszerzano fosę, naprawiano nadwątlone czasem mury, wzmacniano wały i palisady. Intensywne prace prowadzono też wewnątrz zamczyska.
Margrabia zamyślał nawet o przebudowie nieczynnej smoczej jamy, której ostatni lokator zmarł śmiercią głodową dobre kilka wieków temu z powodu zupełnego braku dziewic w bliższej i dalszej okolicy.
Val den Mord the Big von Tettingen planował urządzić w opustoszałej pieczarze dodatkowe magazyny na spyżę, co pozwalało by znacznie wydłużyć czas obrony twierdzy na wypadek oblężenia. Ziejąca od lat wilgotną próżnią czeluść pieczary budziła jego niepokoje. Był przekonany, że ciągle kryje w sobie jakieś tajemnice.
Którejś nocy śnił nawet, że w pieczarze odrodził się niespodziewanie zmutowany genetycznie smok, zaczął grasować po okolicy i pożerać nie dziewice, ale zniedołężniałe staruszki, bezczeszcząc je przedtem poprzez zdzieranie im z głów puchowych wełnianych beretów.
Margrabia ocknął się z tego snu zlany potem.
Wśród rycerstwa szczycił się tym, że w jego zamku nigdy nie więziono niewiast, ani nie używano wobec dam przemocy, jak zdarzało się to czasem dworach barbarzyńców.
Jak wielką ujmę dla jego honoru rycerskiego mógłby przynieść taki zmutowany genetycznie smok nie chciał nawet myśleć. Miał nawet zapytać nadwornego alchemika co oznacza zmutowanie genetyczne, ale jak to zwykle bywa ważniejsze sprawy i codzienne obowiązki odsunęły ten problem na dalszy plan. Gdy prace mularzy przy obronnych murach i wokół zamczyska trwały w najlepsze, margrabia urządził wielkie polowanie w puszczy okalającej twierdzę Grabick.
Wracając po udanym polowaniu w doskonałym humorze, snuł dalsze plany rozbudowy twierdzy, gdy nagle konie zastrzygły uszami, a sfora psów gończych zaniepokoiła się.
Margrabia wjechał na wzgórek i spiął konia ostrogami próbując sokolim wzrokiem dojrzeć majaczącą w oddali twierdzę. Przez chwilę wydawało mu się, że w okienku wieży zamkowej dostrzegł jasny punkt i że dopływa stamtąd delikatny dziewczęcy głos.
marzanna
Bladolica Marzanna
Czyżby w czasie jego nieobecności twierdzę opanowali barbarzyńcy i uwięzili w wieży jakąś księżniczkę? Wydawało się to prawdopodobne. Ze względu na trwające prace mularzy twierdza była kompletnie nie przygotowana do obrony i łatwa do zdobycia. Margrabia ruszył ostro naprzód. Im bliżej był twierdzy, tym bardziej dziewczęcy głos nasilał się. Przybierał różne barwy i nastroje, od euforycznej radości do jęku rozpaczy. Zdało się, że ptaki cichną w zaroślach, dzwonki leśne chylą się ku ziemi i ronią w ściółkę łzy wzruszenia. Margrabia nabierał pewności, że twierdza została zdobyta i wzbierał w nim gniew. Jak można było uwięzić w wieży anioła o tak cudnym głosie. Zaciskając krzepką dłoń na rękojeści miecza dojeżdżał do bramy zamczyska. Już miał sięgnąć po róg bojowy i zatrąbić, gdy płynąca z wieży zamkowej pieśń powstrzymała go przed zagłuszeniem tego cudnie brzmiącego śpiewu. Zatrzymując się przed bramą dostrzegł, ze jest lekko uchylona i przez nikogo nie strzeżona. Gamonie!
Niechcący wyrwało mu się spod przyłbicy.
Na dziedzińcu powitała go jednak gromada znajomych sług.
Któż śmiał zamknąć tę cudną księżniczkę w wieży?!
Jak mogliście na to pozwolić!
marzanna
Donna Klara
Szlachetny Panie – w naszym zamczysku goszczą właśnie gandyści. Czynią przygotowania do turnieju gędziarzy. Ma na ten turniej zjechać moc rycerstwa z kraju i zagranicy. Odrzekł jeden z pachołków.
A skąd ta księżniczka w wieży?

przemyslaw sprawiedliwy
Przemysław Sprawiedliwy

To Bladolica Marzanna - dama dworu Przemysława sprawiedliwego, a on sam oczekuje cię Panie od wczoraj na podpisanie warunków pokojowych.
Margrabia kazał prowadzić konie do stajen i wolnym krokiem udał się do zamku.
Tymczasem przygotowania do turnieju gędziarzy trwały w najlepsze. Po chwili pieśń ucichła, a bladolica Marzanna zeszła powoli po krętych schodach.
rysko
Ryśko z Kućkowa
Marszałek Dworu

Scenę trzeba by powtórzyć z ciemnowłosą białoglową – rzekł mistrz dworskiej ceremonii Ryśko z Kućkowa. Po chwili w oknie wieży zamkowej ukazała się Donna Klara, a mający odegrać scenę uwolnienia księżniczki wyniosły rycerz w lśniącej zbroi na ognistym ogierze podjechał pod mury zamku. Był to Jajseusz z Szaflewa herbu Ostrovia.
ajs
Jajseusz z Szaflewa
Obszerną zamkową salę przygotowywano w tym czasie do turnieju. Rozwijano barwne kobierce i arrasy. Przygotowań doglądał osobiście komes Von Gentos z Małkini, a także mag tajemnej sztuki żywego pisma diak Nikolaus. Towarzyszyła im Kniahini Marina Eva Andrycja z nieodłącznym kupidynkiem pod pachą. Ciężko wam przy igle ciężko! Toć jeszcze kawał dnia! Wygrażała palcem strofując co bardziej opieszałe panny dworskie. Tymczasem grajkowie stroili instrumenty, nakrywano stoły, Salę zapełniali coraz liczniej przybywający goście. Wreszcie przybył margrabia wraz z Przemysławem Sprawiedliwym i dali znak rozpoczęcia turnieju.
Osoby:
Margrabia Val den Mord the Big von Tettingen – Waldemar Dubik
Bladolica Marzanna – Marzena Śron
Donna Klara – Beata Patrycja Klary
Ryśko z Kućkowa – Ryszard Kućko
Przemysław Sprawiedliwy – Czesław Ganda
Jajseusz z Szaflewa herbu Ostrovia – Andrzej Jacek Szaflicki
komes Von Gentos z Małkini – Eugeniusz Geno Małkowski
Kniahini Marina Eva Andrycja z nieodłącznym kupidynkiem pod pachą – Ewa Andryszczak.
mag tajemnej sztuki żywego pisma diak Nikolaus – Mikołaj Pazizin.


Ferdynand Głodzik
grafika: Krzysztof Mariusz Ciesielski i Ewelina Wieczorek