Z prochu powstał


ursynia
Ursynia Paraskiewia Kołowrociak}

Kolejne spotkanie wojów Przemysława Sprawiedliwego odbyło się w polu. Na sarkanie Przecherusa Frednego, że szef znowu wymyślił jakiś poligon, Przemysław Sprawiedliwy zareagował bardzo pryncypialnie.
- Czas kolejnej wyprawy krzyżowej zbliża się wielkimi krokami, trzeba gimnastykować swoje członki i doskonalić sprawność bojową, aby znieść trudy wojaczki i odnieść kolejne zwycięstwo.
- Wojaczek niekoniecznie jest moim idolem, mruknął Przecherus pod nosem.
fredny
Przecherus Fredny

- Urządzimy turniej łuczników – kontynuował Przemysław - Umieściłem na murze wypchanego sokoła. Każdy z uczestników będzie celował tak, aby trafić w jego oko. Kto zaczyna?
Ponieważ nikt nie chciał być pierwszy, Przemysław Sprawiedliwy rzekł: Zacznij ty Przecherusie. Czy widzisz, gdzie jest ten ptak?
- na murze, odparł Przecherus.
- takie graffiti – dodał Majordomus Habdamus.
balzac
Christiana de Balzac z krainy Warsa i Sawy

- raczej mural - dorzuciła Christiana de Balzac z krainy Warsa i Sawy. - Widzisz ten mur? - tak, widzę mur, rzekł Przecherus przecierając okulary.
- w Twoim spojrzeniu za dużo jest błękitu – mruknął po namyśle Ryśko z Kućkowa. –
- Powinieneś nieco zmienić punkt widzenia.
- Niebo to bardzo dobra perspektywa, zaoponował Majordomus Habdamus.
diana
Diana Synogarlica Żabianka

- Kto następny? - Wrócił do tematu Przemysław -
- To może ja? - Zgłosiła się Diana Synogarlica Żabianka.
- Czy widzisz tego ptaka? Celuj!
- Tak, widzę go. To gołąbek pokoju. Sięgnęła ręką do kołczana po strzały i zaniepokoiła się.
- O jejku mój kołczan jest pusty! Co się stało? A przecież jeszcze dzisiaj, w domu, wszystko było w porządku.
- Zdarza ci się czasem strzelać a nie nabijać, dodał mimochodem Przecherus Fredny.
- Nie nabijaj się ze mnie Przecherusie! Odcięła się błyskawicznie Diana.
- No dobra, robisz postępy, idzie ci coraz lepiej - dorzucił pojednawczo Przecherus.
- Nic nie szkodzi, zrobimy następną rundkę, któryś z kolegów pożyczy ci kilka strzał - załagodził sytuację Przemysław Sprawiedliwy.
- a ile ma być rundek? Zapytała Diana.
- Ile zdążymy, odparł Przemysław spoglądając na zegarek za przykładem Władysława Jagiełły spod Grunwaldu.
- Mam spory zapas strzał, mogę ci pożyczyć - zaofiarował się Ryśko z Kućkowa, ale są nieco przytępione, nie wiem, czy coś ustrzelisz.

habdamus
Majordomus Habdamus

- Teraz ty Majordomusie Habdamusie – zakomenderował Przemysław.
- Masz celować w oko tego ptaka. Widzisz go? Jaki on jest?
- Nie wiem jaki on jest, widzę tylko jego oko - powiedział Habdamus.
- Słyszycie co mówi wasz kolega? Podkreślił dobitnie Przemysław. Właśnie o to chodzi aby zawsze trafić w sedno.
Po kilku rundkach Przemysław przystąpił do omawiania wyników turnieju.
- Wykonaliśmy sporo prób - zaczął.
- Dokładnie 38 - doprecyzowała Diana Synogarlica Żabianka.
- Niech się nie martwią ci, którym dziś się nie powiodło – kontynuował Przemysław. Pracujcie nad sobą. Przecież wszyscy się tutaj uczymy.
W tym momencie z dala dał się słyszeć tętent koni. Wkrótce ukazał się oczom zebranych spory orszak rycerski. To nadciągał Christof de Lorche, gość Zakonu Gandystów.
kmc
Christof de Lorche

Po serdecznych powitaniach Przemysław Sprawiedliwy zaproponował, aby gość również przyłączył się do turnieju.
Christof de Lorche polecił pachołkom podtoczyć potężną armatę, nabić prochem i wycelował nią w sokoła.
Zanim ktokolwiek zdążył zareagować, huknął strzał a ceglany mur, na którym umieszczono sokoła rozsypał się w gruzy.
Gdy tuman kurzu nieco opadł, zdezorientowani uczestnicy turnieju zaczęli rozglądać się wokół siebie.
- Christof zawsze był bezkompromisowy i wybuchowy - rzekł Ryśko z Kućkowa.
- Przecież z prochu powstał, jako i my wszyscy – spuentowała Martha de Borgia.
diana zabianka
Diana Synogarlica Żabianka



Tekst: Ferdynand Głodzik
Grafika: Krzysztof Mariusz Ciesielski