Przewrót pałacowy


opowieść przygodowo-sensacyjna

przemyslaw sprawiedliwy
Przemysław Sprawiedliwy

Wjeżdżający na dziedziniec autobus turystyczny nie budził niczyich podejrzeń. Podobne widywano tutaj prawie codziennie. Zaskoczenie pojawiło się, gdy pokaźna gromada ludzi jaka wysypała się z jego wnętrza, zaczęła wnosić do budynku coraz więcej tajemniczych skrzyń, pak i rozmaitych przedmiotów oraz rozmieszczać je w obszernych pomieszczeniach pałacu.
Napięcie wzrastało, gdy z przywiezionego bagażu zaczęto wyjmować i rozwijać pęki kabli i układać je dyskretnie na podłodze, montując przedziwną instalację mającą prawdopodobnie na celu wysadzenie budynku w powietrze, a co najmniej założenie podsłuchów i utrzymanie całego kompleksu pałacowego pod kontrolą.
Po ukończeniu tego zadania najeźdźcy przypuścili atak na strategiczne części pałacu: kuchnię i jadalnię. Przy dźwięku sztućców pośpiesznie uzupełniali ubytki energetyczne nadwątlone podczas wyczerpującej podróży i gromadzili siły do dalszej walki.
rysko
Ryśko z Kućkowa
Marszałek Dworu

Nie było już żadnych wątpliwości: Pałac został bez reszty opanowany przez armię Gandystów, której wyczyny bojowe były powszechnie znane w kraju, a nawet poza jego granicami. Przymuszona do posłuszeństwa pałacowa służba nie stawiała już żadnego oporu.
Gdy na dobre się ściemniło, Gandyści zgromadzili się w największej sali pałacowej.
Mężczyzna średniego wzrostu, w ciemnogranatowym polo z krótkim rękawem proklamował XXIV Tygodniową Republikę Artystyczną i ogłosił się jej dyktatorem, przyjmując imię Przemysława Sprawiedliwego! Zabrzmiały fanfary i werble.
aga


Do natarcia ruszyli harcownicy zamaszyście szermując obrazem, słowem i wdziękiem.
Armia wyćwiczona w regularnych manewrach pod eresteczkiem ruszyła do ataku. Pierwsze przykazanie Kodeksu Gandystów: "Im więcej krytyki na spotkaniach, tym mniej ględziarstwa w sztuce", wydawało teraz owoce. Zamiast stosów ofiarnych na kominku płonęły suche dębowe kłody, a dymiące koksowniki zastąpiły magiczne ognie tej jesieni.
fredny
Przecherus Fredny

Nadworny błazen Przecherus Fredny przycupnął dyskretnie pod amboną, zmienił okulary na jeszcze gorsze i z uśmieszkiem naprędce coś notował w wydobytym z kieszeni kajeciku.
Długo w noc brzmiały salwy i wiwaty, aż wreszcie pałac przycichł i przygasł. Tylko nikłe światełka w niektórych oknach pozwalały sądzić, że w budynku toczy się jakieś życie.

habdamus
Majordomus Habdamus

Przemysław Sprawiedliwy prawie nie zmrużył oka tej nocy, mimo iż wierny Majordomus Habdamus wielokrotnie przypominał mu, że najwyższa pora udać się na spoczynek.

pancerek
Giermek Pancerek

Studiował jakieś dokumenty, przeglądał i kreślił plany dalszych działań. Wczesnym porankiem wydał kilka poleceń, które dzielny Giermek Pancerek natychmiast przekazał do wskazanych sztabowców a także prostych knechtów. Wkrótce potem tajne specjalistyczne oddziały Propa - Gandystów wyposażone w odpowiedni sprzęt udały się w plener aby robić szkice, kreślić mapy, robić notatki a zapewne także zasięgać języka u miejscowej ludności.
Po południu sala rycerska pałacu przekształciła się w pracownię. W ruch poszły ołówki, piórka, pędzle a także szpachle do złudzenia przypominające miniatury zdobycznych tureckich jataganów.
Coraz większe połacie płótna, papieru, kartonu i innych materiałów ustępowały pod naporem pracowitych rąk i zapełniały się zwolna kolorem, cieniem, światłem, liniami i kształtami.
W międzyczasie Propa - Gandyści realizowali tajną misję pod kryptonimem: „Co nam w duszy gra?”. Już po kilku dniach jeden z oddziałów operacyjnych postawił śmiałą hipotezę:
„W nas jest dźwięków granie”. Na poparcie swojego stanowiska zaprezentował bogaty materiał dowodowy w postaci szerokiej gamy dźwięków w przeróżnych tonacjach popartych obrazami i zeznaniami świadków.
Następnego wieczoru dokonano konfrontacji materiałów dĄwiękowych i tekstowych z obrazami, pod kryptonimem: „Mówił dziad do obrazu”.
Irek
Advocatus diaboli Messerschmidt


W toku postępowania Advocatus Diaboli Messerschmidt złożył formalny wniosek, aby dla uwiarygodnienia postępowania dowodowego, pogasić wszystkie światła. Wniosek został oddalony.
Działania bojowe Gandystów wchodziły w decydującą fazę. Kolejnego wieczoru Przemysław Sprawiedliwy – tym razem w stroju galowym – dał sygnał do ostatecznego ataku.
Oprócz armii Gandystów do natarcia ruszyły oddziały zaciężne z krajów ościennych. W zgiełku sali rycerskiej mieszały się akcenty polskie, germańskie, litewskie, białoruskie, ukraińskie...
Ciemne czeluście oczodołów zbroi rycerskich ziały grozą, jakby pod stalowym napierśnikiem pamiętającym bitwę pod Grunwaldem zadygotało strwożone serce. Los bitwy był przesądzony. Późnym wieczorem Gandyści odtrąbili zwycięstwo. Gdy tłum gapiów zrzedniał, Przemysław Sprawiedliwy zwołał w ciszy późnowieczornej tajne posiedzenie grupy trzymającej władzę.
Obrady przeciągnęły się do późnej nocy.

marcus
Marcus de Lowe

O świcie gruchnęła wieść: W nocy z piątku na sobotę ukonstytuowała się Krajowa Rada Ocalenia Warsztatowo Artystycznego (KROWA) i przejęła władzę nad zwycięską Tygodniową Republiką Artystyczną. Powołane przez KROWĘ odziały pośpiesznie przystąpiły do akcji, skrupulatnie gromadząc, kompletując i utrwalając wszelkie ślady aktywności Gandystów na terenie kompleksu pałacowego. Spisywano protokóły, pakowano skrzynie, paki, opatrując je stosownymi pieczęciami i ładowano do podstawionego na dziedziniec autobusu.
Wreszcie wyładowany po brzegi pojazd ciężko wytoczył się na drogę. Po chwili pałacowa służba dostrzegła tylko dyskretny dymek ulatniający się z rury wydechowej. Kolejna Tygodniowa Republika Artystyczna przechodziła do historii.
Przewrócony do góry nogami pałac powoli wracał do codzienności.

Ferdynand Głodzik