11 grudnia 2025 roku odbył się wernisaż Barbary Latoszek
pod hasłem „Gorzów – stąd jestem”.
W sali wystawowej można było zobaczyć Gorzów wczoraj i dziś — miasto zapisane w barwach, wspomnieniach i akwarelowych wzruszeniach. Mówią, że artystka dojrzewa z roku na rok jak wino. I rzeczywiście, w jej pracach czuć tę szczególną głębię, jakby płynącą z przechowywania czasu w szkatułkach serca.
Jej obrazy to swoista akwarelowa kronika — pełna miękkich przejść i ulotnego światła. Zaczyna się od Landsberga lat 1926, prowadzi przez lata sześćdziesiąte i kolejne dekady, aż po współczesność. Każda praca to zatrzymana chwila, delikatne westchnienie za tym, co minęło, a jednak trwa w barwie i papierze.
Sama artystka często powtarza swoje motto:
„Aby do przodu, żeby nie zardzewieć.”
I patrząc na jej twórczość, energię i pogodę ducha, można być pewnym, że żadna rdza nie ma tu najmniejszych szans.
Zanim jednak ruszyliśmy podziwiać obrazy, odbył się krótki, pełen ciepłych słów wstęp przygotowany przez Prezesa Czesława Gandę, gorzowskiego Robotniczego Stowarzyszenia Twórców Kultury. A potem — jak przystało na miasto poetów — poetki wyrecytowały swoje wiersze o Gorzowie. Jedne bardziej nostalgiczne, inne poważne, wszystkie jednak głęboko wypełnione miastem.
Wyszliśmy z tej uroczystości bogatsi o obrazy, o słowa i o to szczególne poczucie, że Gorzów żyje nie tylko wokół nas, ale i w nas — czasem pastelowo, czasem z rozmachem, zawsze prawdziwie.
Jadwiga Łowkis
zdjęcia : Zofia Łowkis





















